Potencjalny kandydat na prostaka

Czasami czuję się jakbym była częścią innego świata. Choć wiele się zmieniło w postrzeganiu ludzi ze wsi, to wydaje się, że wciąż jesteśmy z tym w tyle. Po trzech latach moich zmagań z gospodarzeniem przyjaciele i rodzina rozumieją, że pewne zachowania nie wypływają z mojego szaleństwa, a sposobu życia i zarabiania na nie.

Nikt się już nie dziwi, gdy wieczorami w domu przebywają pisklęta, a na posesji pojawia się nowa szopa na traktor czy ambona do obserwacji zwierząt.

Oprócz moich przyjaciół na świecie jest jeszcze całe mnóstwo ludzi, których widuję ubrana w kraciastą koszulę, dżinsy i zabłocone buty. Prawdopodobnie postrzegają mnie jak przybysza z innej planety. Albo po prostu jak flejtucha. A może jestem dla nich po trochę tym i tym.

Czasami chciałaby wysłać do nich wiadomość, jak tą zanim się spotkamy i wytłumaczyć aby choć trochę zrozumieli w ich opinii moje dziwne życie.

nie-rolnicy

Jesteśmy dumni z naszych zaniedbanych rąk

Krótkie niepomalowane paznokcie na szorstkich rękach były obiektem zainteresowania w kręgach wielu kobiet. Te same ręce wyciskają litry mleka z krowich wymion, ubijają najzdrowsze masło, wbijają paliki pod ogrodzenie dla krów, rąbią i przynoszą drewno na opał, pielęgnują uprawy roślin, trzymają wodzę ulubionego konia i wyrabiają pyszny chleb.

Jestem tak bardzo przyzwyczajona do swoich naturalnych paznokci, że gdy je pomaluję ciągle migają mi przed oczami. Szczęśliwsza jestem bez manicure.

Inwestycje w gospodarstwo przede wszystkim

Gospodarstwo można przyrównać do studni bez dna. Rolnicy najczęściej borykają się z decyzją na co wydać zarobione pieniądze. Żona marzy o pięknych wnętrzach i nowych meblach, ale rzeczywistość zazwyczaj ściąga ją na ziemię. Uwierz mi, że gdybyś poważnie traktował rozwój gospodarstwa z pewnością wybrał byś nowy sprzęt do orki niż remont domu. Praca rąk nie wystarcza w zderzeniu z wielohektarowym gospodarstwem a sprzęt kosztuje tysiące złotych. Gdy znowu przybędzie pieniędzy na koncie okazuje się, że stara dojarka się wyeksploatowała i trzeba ją wymienić. Co byś wtedy wybierał?

Wielu gospodarzy wciąż pracuje na reliktach z przeszłości od Ursusa. Gdy hektarów jest więcej niż 50 po pewnym czasie podczas orki żołądek zaczyna podchodzić do serca, wracasz do domu i jedyne o czym marzysz to położenie się do łóżka, nawet jeść się nie chce! Mimo wszystko lubimy patrzeć na sprzęt, który kiedyś był marzeniem każdego rolnika. Choć jestem kobietą rozumiem miłość do traktorów i innych rolniczych zabawek. One wkradają się do życia i stają się jego częścią. A widok pierwszego traktora może przyprawić o łzy niejednego twardziela.

img_6775

Uwielbiamy być zajęci

Bycie zajętym budzi dziś negatywne skojarzenia i mylone jest z: nie ma dla mnie czasu, udaje, że jest zajęty. Tymczasem na wsi panuje zupełnie inne wyobrażenie tego określenia.

Brak zajęcia jest tutaj czymś dużo gorszym. Lubię mieć solidnie określony plan działania, bez niego gubię się. Pracy jest sporo, do tego wszystkiego dochodzi opieka nad dzieckiem. Jeżeli nie narąbię drewna w momencie gdy Michał śpi nie będę miała czym napalić w piecu. Proszę uwierzyć że nie jestem ofiarą swojego harmonogramu.

Planowania nauczyłam się od ojca, który jest w tym mistrzem. Pamiętam, że gdy byłam małą dziewczynką po powrocie z pracy pozostawiał sobie chwilę na odetchniecie i zabawę z nami po czym ruszał dalej. Dzięki organizacji nieużyteczne bagno zamieniło się w piękny staw nad którym spędziliśmy wiele wspaniałych chwil.

Jedzenie które robimy sami naprawdę lepiej smakuje

Nie ma wątpliwości, że warzywa które rosną trzydzieści metrów od domu smakują lepiej niż te które przebyły całą Polskę nim trafiły na sklepowe półki. Gdy popatrzysz na talerz i wiesz skąd pochodzą składniki znajdujące się na nim szybko uzależnisz się od samowystarczalności.

Pierwsze jajo od kury sprawia nam dreszczyk emocji

Albo gdy w namiocie pojawia się pierwszy pomidor lub kiedy wkładasz pierwszy woreczek sprawionego mięsa do zamrażarki. Patrzenie jak rośnie jedzenie jest jedną z najbardziej satysfakcjonujących rzeczy jakie kiedykolwiek robiłam a doświadczanie owoców swojej pracy najsłodsze. To sprawia, że wszystkie trudności, włożona praca i rozczarowania odchodzą w zapomnienie.

Wiemy, że łatwiej jest kupić coś w sklepie, ale nadal chcemy zrobić to sami

Jeżeli chcesz znać jedną zasadę, którą kieruje się nowoczesny gospodarza, to zdradzę ci że prawie nigdy nie wybieramy łatwiejszej drogi. Przykłady? Kupowanie mleka w sklepie jest znacznie łatwiejsze niż karmienie, doglądanie i dojenie krów. Kupowanie chleba w piekarni do twojego śniadania jest znacznie łatwiejsze niż wyrabianie go od podstaw. Kupno starannie zapakowanego mięsa u rzeźnika jest znacznie czyściejsze niż wyhodowanie i ubój kurczaków. Pytasz poco to wszystko? Bo my z tego żyjemy. Robimy to też dla ciebie, abyś każdego ranka mógł zjeść na śniadanie płatki z mlekiem i nie zapomniał jak smakuje kurczak nienapakowany sterydami.

Lubimy żyć z dala od miasta

Mieszkając daleko od miasta z pewnością nie mogę zamówić pizzy do domu czy wpaść do sklepu jak tylko zabraknie mi jakiegoś składnika na obiad, ale nie martwię się tym. Cisza i spokój w zupełności rekompensuje brak asfaltu do samego domu. Nauczyłam się robić obłędnie dobrą pizzę i nabyłam umiejętności planowania posiłków. Nic mi nie zabraknie w spiżarni.

Wiem, że mieszkanie od miasta w odległości 30 kilometrów nie jest dla wszystkich ale mi to nie przeszkadza. Zawsze byłam z tych dojeżdżających.

img_6950

Praca fizyczna jest lepsza niż terapia

Za czasów studenckich stroniłam od pracy, uważając ją za niegodną tak światowej osoby. To był mój wielki błąd. Umysłowe zmagania to coś co nie jest mi obce, ale bez pracy fizycznej moje życie jest niepełne.

Gdy czuję się zestresowana bądź zła łapię za grabie bądź widły i biorę się do pracy. Negatywne uczucia topnieją niczym marcowy śnieg.

Jeżeli nie odbieramy telefonu nie myśl że Cię ignorujemy!

W szczególności latem. Tak bardzo chcemy zdążyć aby siano i zboże trafiło suche do stodoły, że zapominamy o całym świecie. Dzięki plonom nasze zwierzęta będą miały co jeść przez resztę roku a my co posiać na wiosnę.

Jestem wtedy przerażona wizjom spotkań ze znajomymi przy kawie. To nie tak, że nie chcę się z nimi zobaczyć. Moja głowa i ręce zajęte są czymś innym.

Teraz wiesz już ze osobą, której nie spotkasz podczas wygrzewania się na tureckiej riwierze będzie rolnik. Grzać go może co najmniej silnik starego Bizona, który ciągle nawala.

Jeżeli chcesz częściej widywać swoich znajomych rolników zasugeruj im pomoc przy zbiorze pomidorów, jabłek, uboju kur czy myciu dojarki. Oni kochają towarzystwo i dodatkowe ręce do pomocy.

 

11 Thoughts on “Potencjalny kandydat na prostaka

  1. PerfectMrsHouse on Listopad 22, 2016 at 7:35 pm said:

    Ja sama zyje na wsi i wiem jak to zycie wyglada, niby miasto… Super sprawa ale wies jest jedyna w swoim rodzaju 🙂

  2. Dziękuję za ten tekst. Dzięki niemu inaczej spojrzałam na okolicznych rolników.

  3. Mój Gajowy doskonale by Cię zrozumiał (ja też rozumiem, aczkolwiek nie przepadam za fizyczną pracą). Swojskie życie, własne zdrowe jedzonko i cały ten klimat bycia panem swojego życia jest świetny i bardzo zazdroszczę osobom, które mogą się w ten sposób spełniać 🙂 To powrót do korzeni, za którymi myślę, że tak naprawdę każdy po kryjomu troszkę marzy.

  4. Niesamowite.
    Czytam i nie mogę uwierzyć, że istnieje takie miejsce w sieci – blog kobiety-rolnika.
    A podobno w tych czasach już nic nas nie zaskakuje…

  5. Na prawdziwiej wsi nigdy nie byłam, i ten tekst otworzył mi oczy. Chociaż takie życie nie jest dla mnie to bardzo podziwiam tą ciężką pracę i zaangażowanie 🙂 super!

  6. Czytam i stwierdzam, że chciałabym się znaleźć na Waszym miejscu i być tak niezrozumianą 🙂
    Wg mnie wieś jest piękna i przyznaję, że z coraz większą trudnością przychodzi mi żyć w mieście… Po cichu marzę o tym, aby kiedyś móc osiąść na jakiejś pięknej wsi, gdzie pracy będzie tyle, że nie będzie wiadomo w co ręce włożyć 🙂

  7. Świetnie napisane 🙂 Miło wiedzieć, że młoda dziewczyna kocha wieś 🙂

  8. Ha! Zaczynam czytać i baaardzo podoba mi się Twój blog 🙂 Polubiam, a co 😀

  9. Doskonale Cię rozumiem 🙂 Wychowałam się w mieście, ale zawsze ciągnęło mnie na wieś. Zawsze. Najlepsze chwile to chwile spędzone u rodziny na wsi. Potem postawiliśmy dom, gdzie, na wsi oczywiście. I choć nie żyjemy z roli, to bliższe jest mi podejście Twoje, niż moich kolegów i koleżanek z pracy. Będę zaglądać tu regularnie 🙂
    Pozdrawiam!

  10. Dobry tekst, wiele osób nie rozumie życia na wsi. Ale tak to jest, gdy nie miało się z nim styczności. Ja akurat pół dzieciństwa spędziłam na wsi, choć akurat moi rodzice nie prowadzili gospodarstwa, tylko mieli tam dom. Ale często odwiedzało się sąsiednich rolników, no a za płotem byly pola 😉 Dzięki temu lepiej rozumiem osoby mieszkające na wsi i prowadzące gospodarstwa. Jednak sama lepiej czuję się w mieście.

  11. Bardzo mądry tekst. Wysłałem go jednemu znajomemu, który ciągle nie rozumiał mojego trybu życia. Mówi, że tak naprawdę, sam chciałby się przeprowadzić na wieś, z dala od miejskiego zgiełku. Wie jednak, że by sobie z tym wszystkim nie poradził. Cóż, nie jest to lekki kawałek chleba, ale nie narzekam. Na pewno żyjemy zupełnie inaczej niż miastowi. Chwilami jest ciężko, ale nie zamieniłbym tego życia na inne ;).

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *

Post Navigation