Kiedy mi się tu naprawdę podoba

Gdybym miała przytoczyć jedno zdanie, które opisuje związek z moim mężem to na pewno były by to ostatnie słowa wypowiedziane w powieści „Noce i Dnie” przez Ludwik Ceglarskiego „To moja sympatia. Tacy jesteście oboje niedodziałani, chociaż każde w innym rodzaju” To „niedodziałanie” naszych charakterów pozwala nam nie stawiać ostatecznych wniosków i nie szufladkować niczego.

Może dlatego, wbrew panującym trendom mąż postanowił związać życie i karierę z rolnictwem. Skończywszy studia rozpoczął pracę w dużym gospodarstwie rolnym i tak już zostało, bo choć zmieniali się pracodawcy sam charakter pracy pozostał ten sam. On kocha tą robotę. Ja mniej, zwłaszcza w żniwa, gdy w domu przez trzy miesiące jest tylko gościem.

Ile we mnie jest Barbary? Myślę, że więcej, jak mniej. Jedno jest pewne nie żałuję, że „nie jestem na świeczniku” i nie zostałam po studiach w mieście. Jeżeli przywodzę myślami przeszłość nie ma w niej też pana Tolibowskiego.

Podczas pierwszego spotkania mąż nie specjalnie mi zaimponował. Wiedziałam, że jest młodym „ekonomem” na wsi. Jego wytrwałość, otwartość i szczerość to cechy, które mnie jednak w nim ujęły. Nigdzie indziej ich nie znalazłam. Bo chyba jeszcze tylko w tzw. zaścianku zachowały się takie kryształy. Pozostała większość świata częściej rządzi się prawami indywidualizmu i materializmu. To nie jest dobry fundament dla klasycznego związku.

Kiedy mi się tu naprawdę podoba” wykrzyknęłam, gdy przyszły mąż pokazywał mi gospodarstwo, którym zarządza. Sama nie wiem kiedy, a z typowej introwertycznej idealistki stałam się żoną, gospodynią, matką, stuprocentową kobietą. Przyjęłam te wszystkie role bez zastanowienia. To moje role życia. Jego sens. Wychowuję dziecko, zajmuję się jego edukacją, staram się pokazywać mu świat od najmłodszych lat. Staram się też, żeby w zaciszu „Serbinowa” przy stole rozmawiać nie tylko o najnowszych modelach John Deere, ale i dobrej lekturze czy wydarzeniach politycznych i artystycznych. Z czasem pojawiła się u mnie troska o to czy mąż aby się nie przemęcza, czy nie jest głodny, czy nie jest mu zimno. Śmiałam się gdy moja mama postępowała podobnie. Teraz wiem, że to ważne.

Zapraszam więc do naszego „Serbinowa”. Zapewniam, że znajdziecie tu teksty, które będą oddawały realizm życia na wsi ze wszystkimi dogodnościami i nie.